- Dzień dobry - rzuciłam podchodząc do lodówki, wyciągnęłam z niej sok pomarańczowy i nalałam sobie trochę do szklanki.
- Dzień doby, dobrze ci się spało? - zapytał podnosząc na mnie wzrok.
- dobrze a tobie?
- nie najgorzej - uśmiechnął się - musimy porozmawiać o twojej szkole - zaczął - wolisz iść do polskiej szkoły czy angielskiej?
Nad odpowiedzią nie musiałam się długo zastanawiać, ponieważ już ją znałam.
- propozycja numer dwa - odpowiedziałam po chwili
- jesteś pewna?
- tak tato, w starej szkole byłam w grupie zaawansowanej, poradzę sobie - usiadłam na krześle- Naprawdę - upewniłam go.
- no dobrze - spojrzał na zegarek - porozmawiamy o tym jeszcze gdy wrócę z pracy - podszedł do mnie - jak będziesz miała jakiś problem to dzwoń - pocałował mnie w policzek i skierował się w stronę wyjścia.
- pa! - krzyknęłam gdy otwierał drzwi i za nim wyszedł usłyszałam krótkie " pa " i zostałam sama w domu. Zrobiłam sobie kilka kanapek, które ułożyłam na talerzu oraz herbatę i podreptałam do salonu w celu obejrzenia czegoś w telewizji. Przegniłam na kanapie w salonie dobre cztery godziny z przerwami na siku.
Gdy znudziło mnie już oglądanie postanowiłam się trochę ogarnąć. Po schodach weszłam do swojego pokoju, otworzyłam szafę i stałam przed nią trochę czasu zastanawiając się w co się ubrać. W końcu wybrałam ten zestaw, włosy związałam w kunsztowny węzeł i postanowiłam zwiedzić okolice. Wyszłam z domu zamykając za sobą drzwi na klucz, szłam ulicami co jakiś czas mijając przechodniów oraz kałuże, które powstały gdy dziś rano padał deszcz. Doszłam do przystanku i wsiadłam do autobusu, który miał dowieźć mnie do centrum handlowego. Po dwudziestu minutach spędzonych w autobusie pełnym londyńczyków dojechaliśmy do miejsca w którym wysiadłam.
~*~
Spacerowałam po sklepach i rozglądałam się za czym, co by mi się spodobało, aż w końcu znalazłam. Na jednym z wieszaków wisiał biały sweter, który zapragnęłam mieć. Chwyciłam go i podreptałam w stronę przymierzalni, sięgnęłam po zasłonę i ją odsłoniłam, stałam jak zamurowana gdy dotarło do mnie o zrobiłam - przepraszam, nie wiedziałam, że ktoś tu jest, przepraszam - tłumaczyłam się, zakrywając dłońmi oczy. W środku stał chłopak w samych bokserkach, nie wyglądał na speszonego. Stał patrząc w prost na mnie, trzymał w dłoniach spodnie, które jak się domyślałam, miał zamiar przymierzyć zanim tu wparowałam.
- Em, mogła byś zasłonić? - wskazywał na zasłonkę, zauważyłam na jego twarzy wyraźne rozbawienie całą tą sytuacją.
- E, tak. Przepraszam - zrobiłam to o co poprosił, odniosłam sweter na miejsce z którego go wzięłam i szybkim krokiem wyszłam ze sklepu kierując się ku wyjściu.
~*~
Kiedy byłam już na ulicy na której mieszkam, omal nie przewrócił mnie czekoladowo-brązowy labrador, skaczący radośnie na mój widok. - Cześć piesku, gdzie jest twój pan? - powiedziałam, drapiąc go za uszami. Pies machał energicznie ogonem, patrząc na mnie z wywieszonym językiem. Rozejrzałam się dookoła. Wyglądało na to, że szczeniak jest sam.
- I co ja mam z tobą zrobić ty głupi psie? - westchnęłam - w takim razie pójdziesz ze mną.
W jego brązowych oczach rozbłysły wesołe iskierki. Chyba właśnie o to mu chodziło. Pokręciłam głową, chwyciłam labradora za obrożę i ruszyłam do domu. Kidy zostało mi zaledwie 500m, usłyszałam za sobą warkot silnika i w jednej sekundzie poczułam jak zimna fala wody prosto z kałuży ląduje na mnie. Kierowca zatrzymał się, opuścił szybę i wyjrzał. Dostrzegłam, że po stronie pasażera siedzi drugi chłopak. Rozpoznałam tych dwóch, ostatni raz widziałam ich, gdy byłam na lotnisku i zrobiłam z siebie pośmiewisko upadając im pod nogi przed kamerami, aparatami itp.
- Przepraszam, nie zrobiłem tego celowo - na jego twarzy pojawił się uśmiech.
Poczułam, że pieką mnie policzki, opanowałam się jednak po mistrzowsku i zmusiłam się do odwzajemnienia uśmiechu
- Nic się nie stało - odparłam. Blondyn zaczął się wiercić i po chwili wyciągnął do mnie rękę
- Proszę, to na pralnie
- Nie dzięki - musiałam zdusić w sobie gniew, co on sobie w ogóle wyobrażał !
- Niall, pospiesz się - pasażer się niecierpliwił. Nagle zauważyłam jak szyba blondyna się unosi i uciska go w gardło.
- No to do zobaczenia - odpalił silnik i powoli ruszył, wyjrzał przez szybę i spojrzał na mnie. Uśmiechnęłam się, pomachałam i pokazałam środkowy palec.
- Kretyn - burknęłam i doszłam do domu.
Kiedy weszłam do środka, tato siedział w salonie.
- Cześć, byłaś na polowaniu? I czego jesteś cała mokra?
- Nie, zbieram bezdomne zwierzęta. Spotkałam go na dworze. Czemu jestem mokra? Bo jakiś kretyn wjechał w kałużę.
- To Bessley, pies sąsiadki, chyba powinna być już w domu - odparł
- Zaraz go odprowadzę, tylko się przebiorę.
Po niecałych 10 min byłam z powrotem. Odprowadziłam szczeniaka do domu. W drzwiach frontowych była wygryziona dziura.
- Czyli to tak się wydostałeś - uśmiechnęłam się i zapukałam do drzwi. Otworzyła mi starsza pani.
- Dzień dobry, znalazłam pani psa - z mojej twarzy nie schodził uśmiech.
- Och, dziękuje - odparła. Po 30 minutach wróciłam do domu.
~*~
Weszłam do swojego pokoju i rozłożyłam się na łóżku, gdy przypomniałam sobie co miałam zrobić. Podeszłam do biurka i usiadłam przy laptopie. W Google wpisałam Niall Horan i na ekranie ukazały się informacje :One Direction – brytyjsko-irlandzki boysband. W jego skład wchodzą Liam Payne, Harry Styles, Louis Tomlinson, Zayn Malik i Niall Horan. W VII brytyjskiej edycji programu X Factor zajęli trzecie miejsce. Grupa podpisała kontrakt z wytwórnią Syco Music.
- Nie wierzę ! - krzyknęłam
___________
CZYTASZ=KOMENTUJ
Przepraszam, że dopiero teraz dodaje rozdział, ale mam kłopoty z internetem. Przez to nie ma też obrazków :(
Mam wielką nadzieję, że tym rozdziałem także was nie zanudziłam, wątek z Horanem niedługo się rozwinie ;))))
DZIĘKUJE ZA KOMENTARZE!!! <3



