piątek, 26 kwietnia 2013

Rozdział 4


W końcu nadszedł mój pierwszy dzień w szkole, wstałam rano, naszykowałam się i poprosiłam tatę by mnie odwiózł bo oczywiście się spóźniłam.
Siedziałam na jednym z wielu krzesełek w sekretariacie  Obok mnie siedziała dziewczyna z różowymi włosami. Wyglądała na sympatyczną, ale gdy tylko się do niej odezwałam przewróciła oczami i pokazała mi " fuck you" ( taki tam miły początek dnia ). Sekretarka gadała co jakiś czas przez telefon przy czym zachowywała się tak, jakby nas tu nie było.
Spojrzałam na zegarek, siedziałam tu już dobre trzydzieści minut. Moja cierpliwość powoli schodziła na niebezpieczny poziom.
- Przepraszam, mogłabym już odebrać swój plan lekcji? - uśmiechnęłam się słodko
- Niestety nie, proszę usiąść i czekać - odpowiedziała.
Co za jędza - pomyślałam i nie świadomie przewróciłam oczami, kiedy się zorientowałam, że sekretarka nie spuszczała mnie z oczu, poczułam, że się czerwienie. Usiadłam więc grzecznie z powrotem na krześle. Minęło pięć, dziesięć minut i nic. Po piętnastu minutach drzwi do gabinetu dyrektora się otworzyły i pojawił się on. Chłopak, którego spotkałam w przebieralni. Miałam uczucie, że policzki mi płoną, chciałam by podłoga się otworzyła i mnie pochłonęła. Ciemnowłosy zbliżył się na nie bezpieczną odległość, modliłam się w duchu, aby mnie nie rozpoznał.
- Hej, kojarzę cię - pięknie, jednak rozpoznał - to ty wparowałaś mi do przebieralni - na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Dziewczyna siedząca obok gapiła się na nieznajomego jak ciele na malowane wrota i za nic w świecie się z tym nie kryła.
- Eee.. to było niechcący - wymamrotałam. Po chwili zabrzmiał dzwonek, i na szczęście chłopak się pożegnał i wyszedł a ja w końcu odebrałam plan lekcji. Na następnej przerwie powędrowałam do toalety, weszłam do środka i usłyszałam szlochanie, które dochodziło z jednej z kabin.
- Wszystko w porządku? - cisza - wiem, że tam jesteś, coś się stało? - nadal cisza - ej słuchaj nie mam całego dnia, żeby siedzieć w łazience - żadnej reakcji, w ogóle dlaczego stąd nie wyjdę? Nic by się przecież nie stało gdybym wyszła i zapomniała o tym. Niestety moja podświadomość każe mi zostać i sprawdzić co się dzieje, bo jeżeli ta dziewczyna coś sobie zrobiła, a ja nie zareaguje to będę miała straszne wyrzuty sumienia. Z zamyślenia wyrwał mnie trzask otwieranych drzwi i z kabiny wyszła wysoka, ładna farbowana dziewczyna. Oczy miała zaczerwienione od łez. Zapadła cisza. Podeszła do luster obtoknęła twarz wodą.
- Czego tu jeszcze jesteś ? - odezwała się w końcu
- powiesz co ci się stało? - nie wiem czemu, ale zapragnęłam to wiedzieć
- eh - westchnęła - zdradził cie kiedyś chłopak? - spojrzała na mnie
- Tak - skłamałam
- i co  wtedy zrobiłaś?
- rozbiłam jego samochód
- serio?
- Nie, ale to bardzo interesująca propozycja - obie się uśmiechnęłyśmy.

Minął tydzień, Erik I Naomi stali się dla mnie przyjaciółmi. Co prawda Erik najpierw próbował mnie w sobie rozkochać, ale moje odrzucenie pokrzyżowały mu plany. Naprawdę go polubiłam, ale miłość? Nic z tych rzeczy. A Naomi? Naomi udaje twardą, samowystarczalną, ale tak naprawdę jest miękka jak żelki z Tesco.

Ze snu wyrwały mnie dziwne przyciszone odgłosy, zaspana spojrzałam na zegarek leżący na nocnym stoliku. Za dwadzieścia pierwsza. Niechętnie wstałam z łózka i postanowiłam sprawdzić co się dzieje. W salonie o mały włos się nie przewróciłam, jak się okazało, o but taty, który leżał na środku salonu. Kilka metrów dalej leżał drugi. Małym korytarzem przeszłam do sypialni taty. Po raz kolejny usłyszałam szepty. Chwyciłam za klamkę i powoli zaczęłam otwierać drzwi.
- tato? Usłyszałam jakieś odgłosy i chciałam spr.... - urwałam gdy stanęłam stopą w czerwony, koronkowy stanik. Tato siedział w samych bokserkach na łóżku.
- Przepraszam, że ci obudziłem - wymamrotał wyraźnie zakłopotany - właśnie kładłem się spać .
- chciałam tylko sprawdzić czy wróciłeś - zaczęłam się cofać - a twoja koleżanka może wyjść zza firanki, dobranoc - zamknęłam za sobą drzwi i wróciłam do siebie, gdzie szybko zasnęłam.

- Lena wstawaj - ktoś szarpną mnie za ramie. - boże ile można spać w sobotę - kolejne szarpnięcie. Zaczęłam unosić powieki i moim oczom ukazała się Naomi w granatowych spodenkach  i koszuli w kratę.
- która godzina? - wymruczałam
- 13.00
- o boże, dlaczego budzisz mnie tak wcześnie - jęknęłam i przekręciłam się na drugi bok.
- Wcześnie? Powaliło cię? wstawaj - poczułam na kostce jej rękę  w sekundę znalazłam się na podłodze z ciągnięta z łózka.
- Ej - krzyknęłam zakrywając się poduszką złapaną w locie.
- Wstawaj nie marudź, mam dwa bilety na koncert - uśmiechnęła się lubieżnie.
Minęły dwie godziny i byłam gotowa.
 Koncert zaczynał się o 19 więc miałyśmy Jeszcze cztery godziny, postanowiłyśmy spotkać się z Erickiem w kafejce. Kiedy byłyśmy już na miejscu, zauważyłyśmy Erika w towarzystwie niskiej blondyny. Była mniej więcej w moim wieku. Patrzyłyśmy jak Erik otwiera drzwi przed nieznajomą.
- Znasz tą dziewczynę  - zapytałam Naomi a ta odpowiedziała przecząco głową. Kiedy weszłyśmy do środka, zobaczyłam, że Darling i nieznajoma siedzą już przy jednym ze stolików. Zaciekawione nieznajomą podeszłyśmy do stolika.
- To jest Mia . Mia to Naomi i Lena
Dziewczyna odwróciła się do nas z kamienną twarzą, wyraźnie nie zadowolona z naszego przybycia.
- Cześć - powiedziała ze sztucznym uśmiechem przyklejonym do twarzy.

* Oczami Naomi *
Musimy jak najszybciej stąd wyjść, pomyślałam. Ta cała Mia mi się nie podoba. Później pogadamy z Erikiem.
- mamy niewiele czasu - powiedziałam do Erika, a ten zmarszczył brwi
- dopiero przyszły...- zaczęła Lena, ale w porę szturchnęłam ją łokciem.
- niedługo koncert, pamiętasz? - skierowałam na nią wzrok
- A, no tak, koncert, niedługo. jaasne - uśmiechnęła się niepewnie.
- no to my będziemy już lecieć - zaczęłam - chodź - pociągnęłam Lenę w stronę drzwi i uśmiechnęłam się sztywno do tej dwójki - miło było cię poznać Mia. Do zobaczenia. Kiedy byłyśmy już na zewnątrz spojrzałam przez ramię i zobaczyłam, że pozostawiona w kafejce dwójka pogrążona jest w rozmowie.
- Co za krowsko - powiedziałam i obie z Leną roześmiałyśmy się na całe gardło. Do koncertu została jeszcze godzina, wymyśliłam  że przespacerujemy się na miejsce i akurat godzina minie.

* Oczami Leny *
Podniosłam wzrok. Tłum jest zachwycony. Dziewczyny podskakują, trzymając się za ręce.
- One Direction - krzyczy dziewczyna przede mną

- One Direction - wzywa inna kawałek dalej. CO?! ONE DIRECTION?!
- Naomi, czemu mi nie powiedziałaś, że te bilety są na ICH koncert?! - przekrzykuje tłum
- Em, bo nie pytałaś, a co? Nie podoba ci się ? - zapytała

- Nie, podobają  tyle że chodzi o to.... - nie skończyłam bo w tej chwili światła zgasły, kilka lamp podświetla scenę od dołu, wypełniając ją blaskiem. Dość szybko chóry wielbicielek Niall'a, Harry'ego, Liam'a, Zayn'a i Louis'a zlewają się w jeden wielki głos, który krzyczy : One Direction, One Direction.
Członkowie grupy pojawiają się na scenie i zaczynają śpiewać. Najpierw " Kiss You ", później " Little
Things ".

Może nadzieje tych wszystkich wrzeszczących dziewczyn udzielają się także mnie? Jestem  totalnie nakręcona. Czuję jak, niczym morska fala, podnosi się we mnie poziom adrenaliny. Jakaś grupka obija się o mnie, szukając lepszej pozycji. Stoję na czubkach palców żeby lepiej widzieć. Naomi bierze mnie pod ramię i obie przedzieramy się przez tłum. Naomi w końcu zatrzymuje się, stwierdzam, że udało nam się zdobyć naprawdę niezłe miejsca. Mimo, że cała piątka boysbandu jest oszałamiająco przystojna, to od Niallera nie mogę oderwać wzroku. Już nawet zapomniałam jak potraktował mnie, gdy byłam na spacerze. Podczas refrenu " Rock me" tone w oceanie, który ma kolor jego oczu.
Ruszam się w rytm muzyki, a w środku mam jedno absurdalne marzenie, że te oczy spotkają się z moimi. Choćby na chwile.. Wątpię, że to się stanie. Jest tu mnóstwo ludzi, szanse na to, że się tak stanie są bardzo, ale to bardzo małe.
Ale, Nie, nie wierze.  Stało się, Niall Horan wpatruje się we mnie, zaparło mi dech w piersiach. Ale przybrałam obojętny wyraz twarzy.
* Po koncercie *
- I jak ci się podobało?- pyta Naomi czerwona na twarzy, spocona i wyraźnie podekscytowana.
- bez przesady - wstydzę się myśli, które przeszły mi przez głowę w czasie koncertu.
- głupia jesteś, idę po coś do picia chcesz i ty?
- jasne, poczekam tu - uśmiechnęłam się, gdy Naomi skierowała się w stronę sklepu.
Minęło 5 minut a Naomi nie wraca. Kątem oka spostrzegłam, że po drugiej stronie jezdni, przygląda mi się zakapturzona postać. Odwróciłam się, udając, że nic nie zauważyłam.
- Naomi pospiesz się, proszę  proszę - szepczę.
Kiedy poczułam na ramieniu czyjąś dłoń, przestraszyłam się nie na żarty.
- Naomi?! - mruknęłam i zaczęłam się powoli odkręcać kiedy.......

__________________--
CZYTASZ=KOMENTUJ
Przepraszam, że tak długo czekaliście, ale to dlatego, że mój głupi brat zepsuł modem i nie chce go zawieźć do naprawy ;(
Dziękuje, że jesteście ze mną !!!!! <3